Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani Kazimiera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani Kazimiera. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 maja 2019

Sprzęgło.

Mam dzisiaj refleksyjny wieczór. Do nowego wpisu zabierałam się od kilku dni, ale jak tylko znajdowałam chwilę, aby usiąść przed komputerem, okazywało się, że była to tak późna pora, że zdołałam przeglądnąć wiadomości, sprawdzić pogodę i kładłam się spać. Ale dzisiaj...

Dzisiaj muszę napisać kilka słów. Nie poruszę na razie tematu, dlaczego zamilkłam na tyle miesięcy. Opisanie tego wymaga poświęcenia odpowiednio dużo czasu.

W każdym bądź razie...

Ja i Puzzel żyjemy. Ba! Od 19 kwietnia wróciliśmy na polskie drogi. Wcześniej auto stało pół roku, gdyż... skończyło się sprzęgło. Miało prawo. Co prawda ponoć człowiek sypie się po trzydziestce (tak mi Koleżanka w pracy powiedziała, jak u mnie pojawiła się "3" z przodu), a sprzęgło zaledwie przekroczyło osiemnastkę, ale... dodatkowo zaszkodziła Jemu pewna historia sprzed lat, którą też kiedyś opiszę (warte osobnego wpisu). Skończyło się tym, że w zeszłym roku sprzęgło zaczęło się ślizgać i dalsza jazda była już niemożliwa. Zapadła decyzja o odstawieniu auta. Kupienie sprzęgła do 28-letniego samochodu to nie wyjście po bułki do sklepu. Trochę więc trwało, zanim udało się coś sensownego trafić. Grunt, że dobry duszek wyszukał NÓWKĘ SZTUKĘ i ze swym pomocnikiem wymienili mi sprzęgło w Puzzlu. Panowie - serdeczne podziękowania! :)

Tym sposobem nasz duet znów jest w komplecie. Tęskniłam za Nim. Za naszymi przygodami. Taka pustka zapanowała, gdy Puzzla zabrakło u mojego boku... Co prawda nigdy Go nie kochałam. Moje serce na zawsze pozostało przy Białym, no ale Jego już nie ma... Jednak teraz wiem, że rola Puzzla była inna. Nie miał być miłością mojego życia. Niemniej - trwamy razem i dziękuję Jemu za kolejne wspólne chwile.😃

Szukając dzisiaj pewnych informacji zupełnie przypadkowo (taaa, jasne) trafiłam na kilka wiadomości. Najpierw przedstawię te smutne. Pan Bogdan miał wypadek, Jego mama zmarła. Pamiętacie, jak opisałam ich historię? Nie?! No, to dla przypomnienia ➜ klik. Ponoć podczas kolizji nie ucierpiał ten "najbrzydszy" (Pan Bogdan posiada klika Wartburgów), ale i tak szkoda każdego kolejnego Wartburga, który wyląduje na złomie ➜ klik.

W tamtym wpisie wspomniałam także o najstarszym (wówczas) kierowcy w Polsce. Jak się okazuje, zeszły rok też był dla Niego niełaskawy. Właściciel pięknego 353 zmarł. Miał 102 lata. Artykułów o Jego śmierci jest kilka, ale podam odnośnik do jednego ➜ klik. Uczyniłam tak, gdyż spodobały mi się zacytowane Jego słowa: "Dopóki będę żył, będę jeździł. Wiek nie ma tu żadnego znaczenia. Najważniejsze są kluczyki, prawo jazdy i głowa na karku". Ciekawe, jaki los podzielił Jego piękny 353 ➜ 1, 2, 3. Nie ukrywam, że taki egzemplarz jest moim niespełnionym marzeniem. Mój rocznik z pięknym, czarnym grillem. Chętnie bym go odkupiła!

Ponieważ na powyższe informacje trafiłam akurat dzisiaj, w ważnym dla mnie dniu, uznaję to za swoiste zamknięcie kolejnego rozdziału w moim życiu.

Żeby jednak wpis nie powiewał pesymizmem, na koniec zostawiłam pozytywne informacje. Szperając dzisiaj dalej w sieci trafiłam na taką stronę ➜ klik. Cieszy mnie, że rośnie kolejne pokolenie miłośników Wartburgów. Martę, którą znam od lat, pozdrawiam i cieszę się, że coraz bardziej wkręca się w ten DDRowski świat. :)

Z kolei ja chciałabym dalej rozwijać się w temacie "Warczyburgów". Nabrać doświadczenia za kółkiem 353 z biegami w kierownicy. Planuję także nauczyć się jeździć na skuterze/motocyklu, aby "skosztować" jazdy na Simsonie. Może nawet jakiegoś kupić... Zobaczymy... 😎

A dzisiaj, w ramach sentymentów, podjechałam odwiedzić pewne motoryzacyjne towarzystwo. Nie uważacie, że Puzzel pasuje do nich kolorystycznie? 😂


Dla przypomnienia i porównania ➜ klik.
Dobranoc. Uciekam, bo jutro czeka nas daleka trasa... Oczywiście jej opis zagości na blogu. 😁

niedziela, 3 czerwca 2018

"Najbrzydszy samochód świata".

Gargamel. Kto Jego nie zna? Chyba każdy miłośnik Wartburgów już o Nim słyszał. 😎

Pana Bogdana, bo takie jest Jego imię, miałam okazję poznać osobiście w 2010 r.

W dniach 30.04.-03.05.2010 r. odbywał się w Wiśniowej Górze koło Łodzi Zlot Wartburga De Luxe 2010 ➺ klik. Znalazłam w internecie nawet film z tego zlotu ➺ klik.


Obok Pana Bogdana, Jego Mamy (wówczas myśleliśmy, że to Jego żona 😉) oraz Jego Wartburga, nie można przejść obojętnie. To auto jest tak cudownie brzydkie! 


Klamka od 353 i 1.3 na jednym samochodzie. 


Tablica rejestracyjna przymocowana dwoma drutami. 


Wszechogarniająca rdza i brud...



Oczywiście nie mogło zabraknąć Pani Kazimiery, mamy Pana Bogdana. Tradycyjnie spędzała czas w samochodzie, ale...


...udało mi się sfotografować Ją też poza pojazdem. Przy okazji Pan Bogdan również załapał się na zdjęcie. 😊


Co więcej - Marchewa ma wspólne zdjęcie w Wartburgiem Pana Bogdana!


Z resztą - skoro jestem już przy zdjęciach pojazdów naszej ekipy - to dodam jeszcze kilka 'popełnionych' na powrocie do Poznania. Bardzo lubię te kadry... 😊




Wracając do tematu Wartburga Pana Bogdana... Wtedy patrzyło się na to z politowaniem. Jednak dzisiaj, kiedy znalazłam taką wypowiedź Pana Bogdana: "Człowiek się starzeje, to i samochód się starzeje", inaczej patrzę na Jego pojazd. Zwłaszcza, że jestem po pewnym seansie filmowym...

A zaczęło się niewinnie. Moja druga połowa powiedziała mniej więcej coś takiego: "Kochanie, wybierzemy się do kina? Sądzę, że ten film musisz zobaczyć". Pomyślałam - eee, pewnie znów coś czeskiego. Żeby nie było - bardzo lubię czeskie kino. Ba! To ja zaraziłam nim moją drugą połowę, ale... przesyt nie jest wskazany. Jednak z ciekawości podeszłam, aby na monitorze komputera zobaczyć, co takiego interesującego będą grali... Zobaczyłam tytuł "Najbrzydszy samochód świata" ➺ klik. Hmmm, coś motoryzacyjnego, robi się ciekawie - pomyślałam. "Proszę, pokaż mi opis" - powiedziałam. "Lepiej, jak od razu puszczę Tobie zwiastun". Usiadłam obok i... przeniosłam się do innego świata ➺ klik. Gdy trajler skończył się, rzuciłam szybkie: "To kiedy jest najbliższy seans?". Okazało się, że za ok. 1,5 h. 😁

Charlie Monroe Kino Malta. Punkt 17:00 weszliśmy do sali. Traf chciał, że do mojej ulubionej. Wyobrażacie sobie, że w kinie jest sala na - UWAGA - 13 osób?! Podkreślam - 13! Jak ja mogłabym jej nie lubić? 😂

W sali znajdowała się... jedna osoba. 😁 Tłumy! 😉

Okazało się, że najpierw wyświetlany był film "Ślimaki". W pierwszej chwili pomyślałam, że zaszła jakaś pomyłka. Jednak szybki rzut okiem na bilety sprawił, iż wiedzieliśmy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Teraz nawet cieszę się, że zaliczyliśmy taki gratis, bo wiem już, jaką metodę zastosuję do obrony moich upraw przed ślimakami. ;)

W końcu rozpoczął się wyczekiwany film o Panu Bogdanie i Jego Mamie. Oglądałam go z niezwykłą uwagą. Historia tych ludzi została przedstawiona w bardzo ciekawy sposób. Sporo dowiedziałam się o Nich i ich codziennym życiu, a z racji tego, że przez tyle lat nazbierałam trochę informacji o tych osobach - mogłam dopełnić wreszcie ten obraz.

Był jednak pewien moment w czasie seansu, który sprawił, że prawie wybuchłam śmiechem. Gdyby nie było tej dodatkowej osoby na sali - na pewno bym to uczyniła. Mam na myśli scenę, gdy Pan Bogdan informuje Mamę, że wiezie Ją do Pyzdr, a następnie wjeżdżają na rynek. "To ten budynek jeszcze stoi?" - pyta Pani Kazimiera. W mojej głowie pojawiła się od razu odpowiedź: "Oczywiście, że stoi! Dopiero, co tam byłam i zapewniam, że stoi. Ba! Remontują go". W moich oczach pojawiły się łzy... Łzy szczęścia, wzruszenia. Łzy ze śmiechu.

Tego nie przewidywałam. Wszystkiego mogłabym się spodziewać, ale nie tego, że Pani Kazimiera pochodzi z Pyzdr. Takie rzeczy... zdarzają się tylko w kinie!

Ja, jeżdżąca od kilku lat do Puszczy Pyzdrskiej, nagle wylądowałam na filmie, którego bohaterką jest była mieszkanka Pyzdr. Obie jeździmy Wartburgami. To mi się do teraz w głowie nie mieści!

Ale, że jak?! Mama "Gargamela" pochodzi z Pyzdr? 😂

Ponoć świat jest mały, ale po tym filmie...

Żeby było śmieszniej - niedawno miałam propozycję zrobienia na szybko koszulki z Czerwonym. Przy sobie miałam pendrive'a z kilkoma zdjęciami. O dziwo - znalazły się tam jakieś z Czerwonym. Jedyne sensowne zostały zrobione... podczas wypadu do Puszczy Pyzdrskiej. 😂 Długo się nie zastanawiałam i na przód wybrałam zdjęcie, na którym ustawiłam sobie Czerwonego na tle... Pyzdr. 


Oto i koszulka:


Co ciekawe - Pan Bogdan też był na tej łące ➺ klik.

Polecam także odwiedzenie strony, na której można podziwiać zdjęcia (genialne!), wykonane podczas kręcenia filmu:

część 1 ➺ klik
część 2 ➺ klik
część 3 ➺ klik
i podsumowanie ➺ klik

Tutaj trochę więcej o bohaterach filmu ➺ klik

P.S. Przy okazji przekopywania zasobów Internetu, trafiłam na artykuł o innym, też ciekawym, właścicielu Wartburga:
klik,
klik,
klik.